John na własną rękę bez zgody dowództwa dostał się na przedmieścia Basry, tam gdzie siedem lat temu przetrzymywano tamtego zakładnika…nadajnik, jaki umieszczono mu w zębie, gdy wrócił do służby wskazywał dokładnie jego położenie, ale obecny jego przełożony a ówczesny kolega dał mu szansę…szansę na to by przywrócił spokój w swoim życiu, a może i przy okazji naprawdę uda mu się coś zdziałać…John Porter wszedł do tego samego budynku, co siedem lat temu i zimny pot go oblał, bo przed oczami stanęły mu sceny z tamtej akcji: jak uspokajająco przemawiał do chłopaka i rozbroił ładunek wybuchowy, jaki tamten miał na sobie i późniejsze mniej szczęśliwe wydarzenia… Dorwał jednego, który ponoć nic nie wiedział o Hakim Al. Nazerii, ale jego koledzy zlecieli się ja pszczoły do ula, gdy wybrał ich numery i tylko tyle powiedział…uśmiercił ich,a potem wyjął nóż i zaczął się nim bawić w ciele człowieka, którego związał, aż tamten doprowadził go tam gdzie chciał…był tam tez człowiek z blizną…właśnie jemu kazano sprawdzić czy ma nadajnik…i Johan widział moment, w którym go rozpoznał…a potem znalazł nadajnik w zębie…człowiek, który go tu przyprowadził dostał kulkę w samo czoło, a on niezbyt delikatnego dentystę z obcążkami…