John i Steve leżą w szpitalu…do Johna przychodzi żona i córka…on idzie na salę do Steva…chce go nakarmić, ale kolega nie reaguje…okazuje się, że w mózgu kolegi jest kawałek pocisku,…jeśli spróbują go wyciągnąć mogą mu jeszcze bardziej zaszkodzić… John wychodzi ze szpitala z ręką na temblaku…w dowództwie dowiaduje się, że została przeanalizowana akcja bardzo dokładnie…nikt nie chce z nim współpracować…Porter uśmiecha się niewesoło i stwierdza, że sam ze sobą nie chciałby współpracować…dowódca proponuje mu pracę w biurze, ale John woli złożyć dymisję…nie widzi siebie za biurkiem… Wraz z rodziną musza opuścić mieszkanie…córka martwi się, że straci kontakt z przyjaciółmi…ojciec obiecuje, że znajdzie sobie nową pracę…idzie na rozmowę do człowieka, którego odbili w Iraku, ale on chce mu dać jakiś ochłap…Johan odchodzi, ale krewki charakter daje znać o sobie: wraca i mówi, że zginęło dwóch dobrych żołnierzy a trzeci będzie kaleką do końca życia…dla niego… Żona chce przenieść się na jakiś czas z córką do swojej matki…mówi, ze to tylko do chwili, gdy on upora się ze swoimi sprawami…